Autor |
Wiadomość |
karol |
Wysłany: Nie 200835, 06/08/2006 Temat postu: |
|
Oj tam. Jestem przekonany, że Aś z powodzeniem dałby sobie radę z władzą nad światem :) Poza tym co to za przyjemność dostosowywać się... :) |
|
 |
mi |
Wysłany: Nie 190735, 06/08/2006 Temat postu: |
|
Bo to takie elytarne forum jest. Ekskluzywne.
A ja jestem chyba mało dominującą osobą, bo za cholerę nie mogę sobie wyobrazić, że świat podporządkowuje się mnie. I miałabym powiedzieć wszystkim, co mają robić? Taka odpowiedzialność na małym biednym asiu?
Gorsze niż apokalipsa... |
|
 |
karol |
Wysłany: Nie 130104, 06/08/2006 Temat postu: |
|
Po prostu my jesteśmy najbardziej aspołeczni i tyle :)
A co do świata - on już nie ma innego wyjścia. Skoro tak powiedziałem, to tak ma być :P A co ;] |
|
 |
bzium |
Wysłany: Sob 140211, 05/08/2006 Temat postu: |
|
No, trzeba przyznać, że wypowiedz Karola jest błyskotliwa, aczkolwiek nie wiem, jak ustosunkuje sie do niej świat.
Wiecie, mam wrażenie, że tylko nasza czwórka (Mii, Karol, Paweł i ja) się tutaj udziela, chociaż też słabiutko. Co z resztą? Czy aspołeczność ich pożarła? |
|
 |
SirShrek |
Wysłany: Sob 80849, 05/08/2006 Temat postu: |
|
O tak!!! :D Ja się podpisuję pod Karolem. Bo ja mam za moło siły do przystosowania się samemu.
W ogóle dochodzę ostatnio do wniosku, że jestem na wszystko i do wszystkiego za słaby.
Buu... |
|
 |
karol |
Wysłany: Pią 221027, 04/08/2006 Temat postu: |
|
To nie my się mamy przystosować do świata.
To świat ma się przystosować do nas.
:) |
|
 |
mi |
Wysłany: Pią 200851, 04/08/2006 Temat postu: |
|
Jaki on tam artystyczny, ten mój pseudonim :P
Znudził mi się poprzedni. O.
Ja doszłam ostatnio do wniosku, że chciałabym żyć tak, żeby n i e czekać wciąż na jutro i nie pokładać w nim nadziei. Żeby to d z i s i a j było najlepiej.
I chyba jestem blisko. |
|
 |
bzium |
Wysłany: Pią 121248, 04/08/2006 Temat postu: |
|
Mii, a dlaczego taki długi i nużący pseudonim artystyczny???:|
Moją definicją słowa "przystosowanie" jest odnalezienie swojego miejsca na ziemi, tego gdzie są przyjaciele, gdzie czeka zajęcie dające satysfakcję, gdzie jest zrozumienie i tolerancja dla wybryków i niedoskonałości.
Chyba przesadziłam, ta definicja powinna być pod "U" jak utopia. |
|
 |
mi |
Wysłany: Wto 200827, 01/08/2006 Temat postu: Przystosowanie, nieprzystosowanie. |
|
Tu i tam narzekamy, wszyscy niemal - bo i ja też, czemu miałabym być gorsza - na to, że nie p a s u j e m y do świata. Że nikt nie rozumie, że smutno, że źle, że strach, że niepewność itd., itp.
Ale jak miałoby wyglądać przystosowanie do świata?
Rozumiecie pod tym stosowanie się do powszechnie panujących reguł, podporządkowanie schematom, poczucie wspólnoty z innymi?
Żądam konkretów. :D
Bo chciałabym trochę sobie poukładać... |
|
 |